Ziemia Pszemka
Uśmiechem zdobywać świat

Mały, wielki krok

Ameryka (w sensie Stany Zjednoczone, nie kontynent) zawsze kojarzyła się z krajem dobrobytu i bogactwa, nie licząc otyłości. Wszak od wielu stuleci tętni opinia, iż czas wydaje się tam płynąć nieco szybciej, jakby rozwój cywilizacyjny tego kraju szedł bardziej niż innych. Toteż nie dziwić się trzeba, gdy ówczesny wtedy prezydent tego państwa John Fitzgerald Kennedy, 4 miesiące po wybraniu, wydał oświedczenie, że Stany Zjednoczone są gotowe na wysłanie człowieka na Księżyc. Powiedział wtedy słynne zdanie: ,,Wierzę, że nasz naród powinien zmierzyć się z wyzwaniem, aby przed końcem tej dekady człowiek wylądował na Księżycu i bezpiecznie powrócił na Ziemię". Zaraz jak powiedział te słowa, 2 i pół roku później, 22 listopada dostał kulkę w łeb i zmarł. Nie zmienia to jednak faktu, że rok 1961, kiedy z ust tego nieżyjącego już polityka padły te jakże motywujące słowa otuchy, był rokiem, który wszystko zaczął. I jak na obecną chwilę także i zakończył.

Pierwsza podróż

Zanim jednak odważono się ruszyć dupsko i postawić stopę na tej szarej kulce, władze ZSSRu postanowiły wysłać w otchłań kosmosu sowieckiego austronautę. Był nim Jurij Gagarin, który 12 kwietnia 1961 roku, czyli miesiąc przed słynną przemową Kennedy'ego obleciał ziemię statkiem (oczywiście kosmicznym), stając się pierwszym człowiekiem w kosmosie. Tak zaczęła się nieoficjalna wojna kosmiczna pomiędzy Amerykanami a Rosjanami z czego jak wiemy Ci pierwsi postanowili pójść krok dalej i dzięki motywującym słowom po raz kolejny wspomnianego tu zastrzelonego prezydenta, które wypowiedział je zapewne, by pokazać rusokom, że Stany są lepsze i więcej są w stanie zrobić, 20 lutego 1962 roku wysłano w kapsule na orbitę okołoziemską znanego lotnika John'a Glenn'a. Typek w podobną podróż 36 lat później, w wieku 77 lat stając się i będąc do dzisiaj najstarszym człowiekiem szybującym po odmętach kosmosu. Ciekawe jest, że 2 lata po swojej pierwszej wyprawie wyprawie zrezygnował z kariery austronauty i został politykiem, czyli coś jak Kaczyńscy, którym nie udało się ukraść księżyca.
A właśnie à propos...



Lot w nieznane

Jako, że najbliżej Ziemi położonym ciałem niebieskim jest Księżyc, postanowiono go podbić. Wszczęto Program Apollo, który miał przygotować kilku przeszkolonych do tego austronautów. Dowódcą załogi został niejaki 39letni Neil Armstrong. On na tyle ładnie dowodził zespołem, że po przeprowadzeniu różnych testów, wypuczczaniu rakiet, w końcu polecieli sobie polecieli. Jak to dokładnie się to odbyło, to ja nie wiem i szczerze gunwo mnie to obchodzi, gdyż piszę ten artykuł o tak se, żeby był, a nie żeby coś konkretnego przekazać. Ale liczy się to, że się udało, bo w Archiwach Narodowych w stolicy USA do dziś trzymana jest kopia notatki, zawierającej tekst orędzia, które miało być wypowiedziane przez ówczesnego prezydenta Richarda Nixona, następcę następcy Kennedy'ego, gdyż tego jak wiecie dosięgła kulka, które miało być wygłoszone, gdyby misja się nie powiodła. A stało się inaczej i 20 lipca minęło 50 lat od tego wydarzenia.

Do kosmonauty jeden krok

Jak już ten cały Armstrong postawił stopę na srebrnym globie, a stało się to podczas Apollo 11, to wypowiedział słynne słowa, które zapewne kojarzycie, mianowicie: ,,To mały krok dla ludzkości, ale wielki dla człowieka", czy coś w ten deseń. Oczywiście słowa te były powiedziane pod publiczkę, bo ja gdybym wyszedł z rakiety i stawiał pierwsze kroki na jakimś nowym lądzie to prędzej, bym powiedział ,,O ku#wa! Ale tu pięknie!" niż jakieś wyszukane frazesy, ale pewnie amerykanie tak mają, że przygotowują sobie tekścik, który pasuje wypowiedzieć w ważnej dla ludzkiej cywilizacji chwili. To tylko pokazuje, że polacy są daleko w tyle jeśli chodzi o zasób słownictwa.

Ponowić niemożliwe

Niestety, to koniec wypraw w kierunku naturalnego satelity. Coś co kiedyś wydawało się niemożliwe, stało się realne, dzięki motywującym słowom postrzelonego prezydenta, a dziś po tym wszystkim pozostały nam tylko wspomnienia, całkiem ładne zdjęcia i nagrania, nawet jeśli był to tylko spisek, film reżyserowany przez Stefana Spielberga i ogólnie mistyfikacja, taka sytuacja. Może minione 50 lat od tej całej akcji, będzie jakąś okazją do ponownej eksploracji kosmosu, jeśli nie szarej kulki to chociaż Marsa. Tego dowiemy się dopiero za 10, 20 lat. 


Dodano: 3 sierpnia 2019, 13:20




Komentarze do tej strony:
Komentarz pochodzi od Pogo, 10.12.2019, o 07:06 (UTC):
Thanks Nicolas, very cool.



Dodaj komentarz do tej strony:
Twoje imię:
Twoja wiadomość: